Książęca Wieża

Książęca Wieża w Siedlęcinie jest wyjątkowa z kilku powodów. Podobnych do niej zachowało się na Śląsku kilka, ona wszakże najlepiej. Stoi sobie nie byle gdzie, ale w obrębie malowniczego Parku Krajobrazowego Doliny Bobru. Wzniesiono ją natomiast bardzo dawno temu, bo w 1313 roku, na polecenie księcia jaworskiego Henryka I.

Co jednak najważniejsze, kryje w swym wnętrzu coś, czego odkrycie, a po latach właściwa interpretacja zarówno historyków sztuki, jak i literaturoznawców wprawiły w kompletne osłupienie. Średniowieczna wieża książęca w Siedlęcinie, małej wiosce położonej na północny zachód od Jeleniej Góry jest jak przysłowiowy kij wsadzony w mrowisko zastanych poglądów.

Książęca wieża mieszkalna w Siedlęcinie stanowi obecnie obiekt turystyczny, przez cały rok udostępniony do zwiedzania. Poszczególne malunki współtworzące jej największy skarb - polichromię są starannie odrestaurowane i opisane na specjalnych tabliczkach, dzięki czemu nawet osoby nie znające staroangielskich legend o królu Arturze i rycerzach okrągłego stołu, mają szansę poprawnie odczytać treść oglądanych przedstawień.

Zabytek służy także jako muzeum i jako miejsce do organizacji wielu imprez kulturalnych, m.in. wystaw czy koncertów muzycznych.

Dodaj opinię

Ocena ogólna:        

Dla dwojga:        

Dla dzieci:        

Dla dorosłych:        

Dla seniorów:        

Kto ją wystawił, do końca nie wiadomo. Jej fundatorem mógł być książę jaworski Henryk I bądź jego bratanek książę świdnicki Bolko II. Została wzniesiona w pierwszej połowie XIV w., mniej więcej w latach 1313-24. Zbudowano ją z kamienia, na planie prostokąta o bokach 22,2/14,35 m jako trzykondygnacyjny, podpiwniczony budynek otoczony murem obronnym i głęboką fosą. W okresie 1345-46 ściany jednej z jej sal zostały pokryte polichromią, której treść kilkaset lat później postawiła świat nauki na głowie. Malowidła obrazują bowiem opowieści o najsłynniejszym spośród rycerzy Okrągłego Stołu - sir Lancelocie z Jeziora. Zorganizowano je w dwóch pasach.

Dolny przedstawia Lancelota i jego kuzyna Lionela oraz złego rycerza Tarquyna. Opowiada o tym jak Lancelot i Lionel udają się w świat w poszukiwaniu przygód. W przerwie podróży Lancelot zasypia, Lionel zaś zamiast pełnić straż, zasypia także. W czasie snu Lancelot zostaje napadnięty przez Tarquyna, z którym stacza jednak zwycięski pojedynek.

Drugi pas przedstawia Lancelota, żonę króla Artura, a ukochaną Lancelota Ginewrę oraz złego Meleaganta. Opowiada historię porwania Ginewry przez Meleaganta oraz uwolnienia królowej przez jej umiłowanego Lancelota. Ów rycerski epos uzupełniają malowidła o charakterze moralizatorskim. Przedstawiają one dwie pary: rycerza i pannę trzymających się za prawe dłonie, symbolizujących miłość prawą oraz rycerza i mężatkę trzymających się za lewe dłonie, symbolizujących miłość nieprawą, co jest zapewne aluzją do miłości Lancelota i poślubionej królowi Arturowi Ginewry. Pod parami ukazane są cztery postacie w grobach trzymające nieczytelne już dziś napisy. Polichromie uzupełnia malowidło ukazujące św. Krzysztofa, patrona m.in. podróżników, wiernego chrześcijanina i wasala co także należy odczytywać jako aluzję do sir Lancelota, jakiemu zabrakło mocy, by pozostać wiernym wobec króla Artura. Wnękę okienną zdobią malunki przedstawiające proroków i apostołów, starotestamentowych królów oraz motyw tzw. "niebieskiej Jerozolimy".

Polichromia została wykonana w technice al secco przez nieznanego artystę, który pochodził przypuszczalnie z północnej Szwajcarii, z okolic między Zurychem a Konstancją (niektórzy sądzą, że był miejscowym malarzem, który działał pod wpływem sztuki zachodniej, być może południowego Tyrolu, która dotarła do niego przez Czechy). Był wszelako artystą zdolnym, posiadającym wysokie umiejętności. Jego dzieło odkryto w 1880 r., jednak całkowicie odsłonięto podczas konserwacji 56 lat później. Na skutek dokonanych wówczas błędnych przemalowań, przez długi czas uważano, że obrazuje ona opowieść o rycerzu Iwanie oraz akt fundacji klasztoru cystersów w Henrykowie. Prace konserwatorskie przeprowadzone w 2006 r. i usunięcie wspomnianych błędów rozwiały wątpliwości wszystkim dotychczasowym niedowiarkom. Dziś powszechnie wiadomo, że malowidła ukazują przygody sir Lancelota i są jedynymi takimi, średniowiecznymi malowidłami w Europie. Nie dość, że stanowią bardzo rzadki jak na czas swego powstania przykład artystycznego dzieła o świeckim charakterze treści, to jeszcze burzą uznany porządek literatury angielskiej. Uznawano bowiem, że wątek legendy arturiańskiej związany z sir Lancelotem jest dziełem sir Thomasa Malory'ego, który miał go zawrzeć w XV-wiecznym poemacie. Malowidła w Siedlęcinie dowodzą tymczasem, że ów wątek znany był przynajmniej 100 lat wcześniej!

Po śmierci Henryka I, Siedlęcin wraz z całym księstwem jaworskim odziedziczył Bolko II, po nim zaś dobra te dostały się wdowie po Bolku II, księżnej Agnieszce. Wiadomo, że w 1368 lub 1369 r. księżna sprzedała siedlęcińską wieżę Jenschinowi von Redern. Własnością tej rodziny zabytek pozostawał do połowy XV w. kiedy przeszedł w ręce rodu Zedlitzów dzierżących go do 1732. Potem, aż do końca II wojny światowej stanowił majątek Schaffgotschów. Przypuszczalnie w XV w. rozbudowano wieżę o czwartą kondygnację i nakryto ją czterospadowym dachem gontowym, przy okazji wybito nowe okna i założono wykusze latrynowe. Za Schaffgotschów przekształcono ją na spichlerz i dobudowano do niej budynek dworski, zasypano część fosy i rozebrano pozostałości murów obronnych. W takiej postaci przetrwała do dzisiaj.

W 2001 r. zabytek przeszedł na własność Fundacji "Zamek Chudów" powstałej w 1995 r. w celu objęcia opieką i ochroną ruin zamku w Chudowie na Górnym Śląsku. Z czasem fundacja roztoczyła swą kuratelę nad innymi, śląskimi zabytkami. Dzięki jej staraniom, w 2006 r. w siedlęcińskiej wieży powstał profesjonalny punkt obsługi turystów, a rok później rozpoczęto kolejne prace konserwatorskie.


Tekst: Sandra Nejranowska-Bialka

Prawdopodobnie jeden z najlepiej utrzymanych zabytków z XIV wieku w Polsce. Z zewnątrz w ogóle nie przyciąga wzroku, za to w środku… Wewnątrz wieży w Siedlęcinie zachowały się absolutnie fantastyczne polichromie. Odpowiednio opisane malunki ilustrują jedną z wersji anglosaskiej legendy o sir Lancelocie - jednym z rycerzy Okrągłego Stołu, poddanych króla Artura.

Komentarze (1)

Anonim 10.06.2019 09:16

W Wieży Książęcej w Siedlęcinie byłam przy okazji wycieczki szkolnej w Liceum. Nie takie stare czasy, ale wiem, że wieża funkcjonuje do dziś. Ciekawe, historyczne miejsce, ładne widoki.

Dodaj komentarz

Nasi partnerzy