Nowa Huta

Najlepiej dojechać tam czarną wołgą, starym trabantem, nyską, syrenką albo czerwonym „ogórkiem”. Na miejscu trudno raczej "achać i ochać" nad wdziękiem architektury i krajobrazu, za to zadumać się nad filozofią i społecznym klimatem idealnego, socjalistycznego miasta - jak najbardziej warto. Przy tej okazji można pogryzać kiszonego ogórka i śledzika, podawanymi do kieliszeczka polskiej wódki, zwiedzić prywatne mieszkania w wielkich blokowiskach, nauczyć się śpiewać robotnicze pieśni czy wziąć udział w Communism Vodka Party…

Wizyta w Nowej Hucie będącej owocem realizacji jednego z głównych punktów planu sześcioletniego 1950-56, jest znakomitą alternatywą dla wszystkich, którym znużyło się nieco wędrowanie po oblepionych turystami zaułkach krakowskiego rynku i Starego Miasta.

Wygląd, klimat i historia tej dzielnicy Krakowa, tak bardzo odbiegają od tego, co jest właściwe sercu wawelskiego grodu, że wielu jej mieszkańców wciąż twierdzi, że nie mieszka w Krakowie, ale „na Hucie”. Można ją zwiedzić wybierając się na „zakąszaną” wycieczkę np. z Crazyguides - firmą, która jako pierwsza wpadła na pomysł promocji Nowej Huty jako produktu turystycznego.

Dzielnicę można też zwiedzić samodzielnie, przemierzając np. trasę nowohucką.

Dodaj opinię

Ocena ogólna:        

Dla dwojga:        

Dla dzieci:        

Dla dorosłych:        

Dla seniorów:        

Założone w 1946 r. od “ścierniska” miasto, już po 5 latach włączone do Krakowa. W zamierzeniu władz Nowa Huta miała być przykładem wyższości socjalizmu i źródłem kreowania “właściwych” postaw obywateli. PRL-owski klimat wciąż wyczuwa się w większości zakątków i uliczek, co stało się przyczynkiem do organizowania sentymentalnych wycieczek w nieodległą przeszłość.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Nasi partnerzy