Zakopiański cud - 35 łóżek na 100 turystów w zupełności wystarcza

Takie ciekawe liczby przedstawiła w połowie sierpnia Tatrzańska Izba Gospodarcza. Jak mówiła prezes TIG Agata Wojtowicz, Zakopane posiada 35 tysięcy zarejestrowanych miejsc noclegowych, tymczasem w szczycie sezonu w mieście przebywa nawet 100 tysięcy turystów. Wnioski? Noclegowa szara strefa w Zakopanem osiągnęła gigantyczne rozmiary.

Według najświeższych raportów Centralnego Wykazu Obiektów Hotelarskich Zakopane posiada 29 hoteli i 19 pensjonatów, które razem mogą przyjąć ok. 5 tysięcy gości. Do tego doliczyć trzeba dane miejskiego urzędu, który zewidencjonował ponad 2000 mniejszych obiektów - apartamentów, domów wczasowych, pokoi gościnnych etc. - w których nocleg może znaleźć ponad 30 tysięcy osób. I jak zwraca uwagę Wojtowicz, tylko 16% z tych mniejszych ośrodków wypoczynkowych (czyli mniej więcej 320) przeszło kategoryzację określającą standard obiektu noclegowego.

A co z pozostałymi dziesiątkami tysięcy łóżek? Najpewniej funkcjonują w szarej strefie, co wydatnie zmniejsza wpływy do miejskiej kasy. W ocenie burmistrza Zakopanego taka niezarejestrowana działalność gospodarczo-turystyczna z całą pewnością istnieje, jednak brakuje skutecznych narzędzi prawnych do skutecznej walki z nią. Teoretycznie urzędnicy miejscy i Urząd Skarbowy prowadzą systematyczne kontrole, nakładają nawet grzywny za niezapłacone podatki i prowadzenie obiektu noclegowego bez zgłoszenia… I co? I najwyraźniej to nie odstrasza hotelarzy-amatorów od działania w Zakopanem poza nawiasem prawa. Wygląda na to, że zyski z takiej nieoficjalnej turystyki wielokrotnie przewyższają wartość ewentualnych kar.

W swoim raporcie Tatrzańska Izba Gospodarcza podkreśla również fakt, że branża turystyczno-hotelowa z Zakopanego bezustannie się rozrasta. Zdaniem Wojtowicz nowe, duże i luksusowe obiekty noclegowe (np. powstające Sheraton i Radisson Blu) dobrze służą lokalnemu rynkowi, czego nie można powiedzieć o pokojach i apartamentach w domach / willach. W ocenie prezes TIG wiele osób chciałoby żyć z turystyki, nie zdaje sobie jednak do końca sprawy z sezonowego charakteru branży i związanych z tym konsekwencji. Jak powiedziała Wojtowicz w rozmowie z Polską Agencją Prasową: “Tak ogromny rozwój tylko jednej dziedziny powoduje, że w latach kryzysów i zmniejszenia liczby przyjeżdżających turystów, krach gospodarczy odczuwamy bardzo dotkliwie. Nawet niewielkie spadki ruchu turystycznego odbijają się na kondycji wielu firm”.

W ocenie Tatrzańskiej Izby Gospodarczej problemem Zakopanego jest również nadmiar imprez i wydarzeń w sezonie wakacyjnym. Takie atrakcje mogłyby stanowić silny magnes dla turystów w innych częściach roku, a tak Zakopane zmaga się z istnym oblężeniem przyjezdnych. Przejawia się to m.in. brakiem wolnych miejsc parkingowych, przeładowanym ruchem samochodowym (co zwiększa zanieczyszczenie powietrza w mieście), długimi kolejkami do najciekawszych miejsc i tłumami turystów na szlakach Tatrzańskiego Parku Narodowego, co nie służy dobrze górskiej przyrodzie.

Komentarze (1)

MaThek 5.09.2017 11:40

Bo dutki brzęczące w kierpcach muszą się zgadzać - a wszystkie podatki, opłaty klimatyczne i inne należności wobec państwa to w opinii wielu górali atak na ich wolność, przyrodzone z dziada pradziada prawa, niezależność i inne takie tam. Jak zdzierają z ceprów to wolny rynek, a jak samemu trzeba zapłacić to już opresja systemu.

Dodaj komentarz

Nasi partnerzy