Skąd się wziął Słonecznik w Karkonoszach?

Być może to Góry Stołowe na Ziemi Kłodzkiej najmocniej słynął z efektownych i nietypowych formacji skalnych, ale i w najwyższych partiach Sudetów - Karkonoszach - łatwo można znaleźć przepiękne zakątki z dziwacznymi nieraz głazami. Wystarczy tylko przypomnieć, że sceny do filmowych “Opowieści z Narnii” kręcono zarówno w Błędnych Skałach, jak i przy Wodospadzie Kamieńczyka. Jednym z takich miejsc pod, a raczej nad Karpaczem, jest jedyny w swoim rodzaju Słonecznik.

Samotna skała, wyraźnie odcinająca się od podłoża na tle nieba (patrz: zdjęcia), od dawna przyciągała wzrok mieszkających w okolicy ludzi. Po pierwsze z powodu mocno niecodziennego wyglądu, a po drugie z racji intrygującego zjawiska. Otóż Słonecznik jest tak położony, że mniej więcej w południe tarcza słoneczna znajduje się niemal dokładnie nad skałami. Głazy służyły zatem miejscowym za praktyczny wskaźnik pory dnia, a przy okazji stały się inspiracją do snucia wielu barwnych opowieści.

Oczywiście wśród dotyczących Słonecznika legend nie mogło zabraknąć takiej, która tłumaczyłaby powstanie niezwykłej skały. Otóż dawno dawno temu, kiedy jeszcze Duch Gór panował w Karkonoszach niemal niepodzielnie, Liczyrzepa skonfliktował się mocno z jednym z lokalnych czartów. Nikt nie był w stanie wywiedzieć się, o co dokładnie poszło dwóm mistycznym siłom, ale problem był poważny. Na tyle poważny, że diabeł postanowił naprawdę mocno dopiec Karkonoszowi - i postanowił, że najbardziej da mu się we znaki, jeżeli zasypie Wielki Staw ogromem potężnych głazów i tym samym zatopi ludzi oraz ich chaty, którzy żyli w położonej niżej dolince.

Jak czart wpadł na ten szatański plan, tak natychmiast przystąpił do jego realizacji. Przez całą noc, z godnym lepszej sprawy zaangażowaniem i zacięciem, zbierał co większe skały po górach i z dużej wysokości zrzucał je do jeziora. Diabeł pracował tak zaciekle, że kompletnie się zapomniał, co przywiodło go do zguby. Kiedy demon właśnie przenosił kolejny głaz, posłyszał odległy gong kościelnych dzwonów, obwieszczających nowy dzień i wzywający ludzi do codziennej pracy. Jak wszystkim doskonale wiadomo, czorty chowały się przed zabójczymi dla nich promieniami słońca, jednak ten gagatek nie miał już najmniejszych szans zdążyć do swojej kryjówki - zamienił się w kamień tuż przed wejściem do swojego podziemnego królestwa.

Podobno zadowolony z takiego obrotu sprawy Liczyrzepa okazał się na tyle złośliwy, że w domostwie swojego adwersarza uwił sobie kolejne gniazdko. Dlatego też ludzie nazywali rzeczone skały “Diabelskim Kamieniem” lub “Gniazdem Ducha Gór”, zanim dostrzegli jego pozycję względem słońca na nieboskłonie i zaczęli określać skałę mianem Słonecznika.

Komentarze (2)

MaThek 23.08.2017 13:23

Ja rozumiem, że te same motywy pojawiają się niezależnie od siebie w wielu różnych podaniach, ale ile tak można. Co diabeł chce wyrządzić jakąś szkodę, to w co drugim przypadku - jak nie częściej - robi to za sprawą wielkiej skały. I jakoś nigdy nie może skończyć roboty przed świtem.

Anonim 23.10.2017 13:58

Kto by pomyślał, że nawet Słoneczniki w Karkonoszach mają swoją legendę. Teraz pewnie każde miejsce, nie tylko w Karkonoszach ale i na świecie, ma jakąś legendę, zazwyczaj równie abstrakcyjną.

Dodaj komentarz

Nasi partnerzy