Niezwykła historia zwodzonego mostu w Dziwnowie

Każdy, kto był w Dziwnowie choćby i tylko przejazdem przez pięć minut, z pewnością widział most rozpięty nad uchodzącą do Bałtyku rzeką Dziwną, zapewniający komunikacyjno-lądowe połączenie między “kontynentalną” częścią miasta a wyspą Wolin. Ponad 200 metrów długości mostu to nie w kij dmuchał, a zwodzona część konstrukcji stanowi nie lada atrakcję dla wczasowiczów w sezonie letnim. Jednak nie zawsze sytuacja wyglądała równie przyjemnie i kolorowo.

Początki osadnictwa w okolicach dzisiejszego Dziwnowa szacuje się na XII-XIII wiek, a pierwszy stały most powstał najprawdopodobniej dopiero w pierwszej połowie XX stulecia. Wcześniej, przez bite 700 lat, mieszkańcy przeprawiający się na drugi brzeg musieli korzystać z własnych łodzi. Niewątpliwie dużym krokiem naprzód było wybudowanie przystani promowych, co wiązało się z ogólnym rozwojem miejscowości i (przede wszystkim) rozbudowywaniem pobliskiej jednostki wojskowej, która swój garnizon miała na wyspie.

Pierwszy drewniany most stanął w Dziwnowie ok. 1912 roku - przy czym nie ma stuprocentowej pewności co do tej, gdyż o konstrukcji wspominają wyłącznie relacje świadków tego okresu, w oficjalnych dokumentach które się zachowały, brak jakiejkolwiek wzmianki o, było nie było, kluczowej i wręcz rewolucyjnej dla miejscowości budowie. Żadnych wątpliwości nie ma do konstrukcji z pierwszej połowy lat ‘30, którą postawiono w odległości ok. 100 metrów od przystani promowej (na wysokości dawnej Spółdzielni Przetwórstwa Rybno-Morskiego “Bellona”). Był to most o stosunkowo niskim zawieszeniu nad taflą wody, w całości z drewna, szeroki na 4 do 6 metrów. W 1945 r., pod koniec II Wojny Światowej ewakuujący się z Dziwnowa przed 1. Armią Wojska Polskiego (i czerwonoarmistami) Niemcy próbowali wysadzić most - jednak nie udało im się całkowicie zniszczyć ważkiego obiektu inżynieryjnego i powstrzymać nacierających wojsk, przywrócenie konstrukcji do stanu używalności nie zajęło Polakom i Rosjanom wiele czasu.

Poniemiecką jednostkę wojskową przejęła Armia Czerwona, a po pewnym czasie garnizon i koszary zostały w całości przekazane polskim żołnierzom. Przez kilka lat z mostu korzystali przede wszystkim wojskowi, mieszkańcy potrzebowali specjalnego zezwolenia, aby móc przeprawić się drogą lądową na drugi brzeg. Sytuacja zaczęła zmieniać się od 1955 roku, kiedy to ówczesne władze zdecydowały o poważnej rozbudowie szeroko rozumianej infrastruktury morskiej Dziwnowa. Powstał port rybacki z prawdziwego zdarzenia, zakłady przetwórcze, uregulowano kwestię nowych nabrzeży, podjęto również decyzję o budowie nowego mostu - w innej lokalizacji, koniecznie umożliwiającego swobodną żeglugę pomiędzy Morzem Bałtyckim a Zatoką Wrzosowską i Zalewem Kamieńskim.

Tak oto powstała dwuczęściowa, cokolwiek oryginalna z inżynieryjnego punktu widzenia konstrukcja - rzecz jasna o znaczeniu strategicznym, w PRL-u obowiązywał zakaz fotografowania i czasowy dozór wojskowy mostu. Większy 180-metrowy fragment ponownie był całkowicie drewniany, z kolei część zwodzona (16 m długości) była żelbetowo-drewniana. Szerokość 6 metrów umożliwiała ruch drogowy w obie strony, natomiast kanał żeglugowy pozwalał na przepływanie pod mostem jednostkom wysokim maks. na 10 i szerokim na 8 metrów. Nośność całego mostu wymierzono na 10 ton, co przy coraz intensywniejszym ruchu samochodowym na trasie Kołobrzeg↔Świnoujście i i niszczeniu drewnianych elementów z czasem zdecydowanie przestało wystarczać.

Konieczność coraz częstszych napraw i coraz bardziej kosztownych konserwacji po zimie sprawiła, że w drugiej połowie lat ‘80 zdecydowano o zakrojonej na szeroką skalę przebudowie mostu. Właściwie to nie był remont generalny, tylko zupełnie nowa konstrukcja w miejscu już wysłużonej. Elementy drewniane zastąpiono żelbetem, wymieniono wszystkie podpory, wzmocniono przyczółki mostowe, zautomatyzowano oświetlenie, szlabany i zwodzoną część konstrukcji, dodano kilka nowych zabezpieczeń (barierki), a przy okazji znacznie poszerzono most - jezdnia miała już 7, a chodniki 1,5 metra szerokości. Nośność konstrukcji zwiększyła się dziesięciokrotnie. Planowo budowa miała potrwać 3 lata, jednak udało się je zakończyć dopiero w 1993 r. - przez cały ten czas trzeba było korzystać z wojskowego mostu pontonowego, gdyż starą przeprawę rozebrano.

Ostatni duży remont mostu w Dziwnowie miał miejsce w 2012 r., a najbardziej widoczną dla większości zmianą było… przemalowanie żelaznych elementów z niebieskich na czerwone. Oczywiście na poprawkach kosmetycznych się nie skończyło, w trakcie prac wymieniono sporo części i dokonano pewnych poprawek konstrukcyjnych. Po wakacjach przez kilka dni most był nawet całkowicie zamknięty - łatwo sobie wyobrazić co by się działo, gdyby to samo miało miejsce w środku lata…


PS Zwodzony most w Dziwnowie zaskakująco często bywa(ł) omyłkowo nazywany Mostem Czterech Pancernych. Niemal bliźniacze (z wyglądu) przęsło mostowe, które zagrało w jednym z odcinków tego było nie było kultowego serialu, znajduje się bowiem w Sztutowie. Niedaleko Zalewu Wiślanego w województwie pomorskim, jakieś 300 kilometrów na wschód w linii prostej od Dziwnowa.

Komentarze (1)

Anonim 22.08.2017 13:00

Pamiętam ten most jeszcze z lat dziewięćdziesiątych, kiedy był niebieski. Nie miałem wtedy bladego pojęcia, jak tego rodzaju konstrukcje działają i byłem święcie przekonany, że skoro most jest zwodzony, to będzie podnoszony na całej jego długości... Możecie sobie wyobrazić ogrom dziecięcego rozczarowania, kiedy zobaczyłem jak małe jest unoszone przęsło - przeszło mi dopiero wtedy, kiedy przepłynąłem pod mostem na pirackim statku.

Dodaj komentarz

Nasi partnerzy