Disc Golf - a cóż to za dziwo?

Zasady gry w golfa kojarzy chyba każdy, nawet pomimo sporej elitarności tego sportu. Tak samo bodaj wszyscy próbowali już bawić się frisbee. Przy okazji niedawnych igrzysk sportów nieolimpijskich The World Games we Wrocławiu mieliśmy okazję podziwiać sportową, nieco pożenioną z rugby wersję rzucania plastikowym dyskiem. A co powiedzielibyście na połączenie frisbee z golfem?

Dla wielu brzmi to mocno egzotycznie, aczkolwiek w Stanach Zjednoczonych taki sposób na rekreację znany jest już od lat ‘70 dwudziestego wieku. Tak zwany disc golf pojawił się niemal w tym samym momencie co frisbee (które to powstało jakoby z inspiracji rzucania plastikowymi talerzami na stołówce przez studentów w ramach rozrywki na kampusie). To praktycznie to samo co zwykły golf, z tą podstawową różnicą że zamiast piłeczki jest dysk, za dołki robią specjalnie zaprojektowane niby-kosze, no i używa się wyłącznie ramion oraz nadgarstków - bez kija. Chodzi o to, żeby w jak najmniejszej liczbie rzutów zaliczyć każdy “kosz”, a każdą kolejną próbę podejmuje się z miejsca, w którym wylądowało frisbee w poprzednim rzucie.

Podobno disc golf największą furorę robi w Finlandii, w krainie lasów i jezior powstają nawet 2-3 nowe pola w każdym tygodniu. Zróżnicowanie terenu, rozmaite przeszkody naturalne czy różnice wysokości niewątpliwie bardzo wzbogacają rozgrywkę. Od niedawna również w Polsce możemy się cieszyć całkiem profesjonalnym obiektem do disc golfa, jaki powstał na dolnośląskiej Zieleniec Ski Arena - jednej z najsłynniejszych stacji narciarskich w kraju. 10 koszy-dołków (szczegółowy profil na mapce poniżej), rozbiegowe maty ze sztuczną trawą w każdym z punktów początkowych, certyfikowany sprzęt (taki sam jak na światowych zawodach), a żeby było jeszcze ciekawiej: pole jest dostępne całkowicie za darmo. Wystarczy tylko uiścić kaucję za frisbee (bo nie każda chińszczyzna nadaje się do gry), jakie można wypożyczyć w kasach całorocznych wyciągów krzesełkowych i niektórych ośrodkach wypoczynkowych.

Pole do disc golfa w Zieleńcu - według gospodarzy to jedyny taki obiekt w całej Polsce - ma w sumie kilometr długości, jedna rozgrywka powinna trwać od godziny do półtorej. PAR, czyli optymalna liczba rzutów na pokonanie wszystkich dziesięciu etapów, oszacowano na 32 próby. Ktoś ma zamiar wybrać się do Zieleńca i zmierzyć się z tym sportowym wyzwaniem?

Komentarze (1)

MaThek 22.08.2017 11:07

Coś mi się widzi, że będę musiał odwiedzić swoją ulubioną stacją narciarską jeszcze przed wytęsknionym sezonem zimowym. Mam psa, lubi ganiać za patykami i plastikowymi talerzami więc jako taką wprawę w rzucaniu dyskiem już mam. W koszykówkę też trochę grałem więc powinienem sobie poradzić ;) Jacyś chętni na partyjkę - powiedzmy - 23-24 września?

Dodaj komentarz

Nasi partnerzy