4 preteksty do wyjazdu nad morze w trakcie świąt Bożego Narodzenia

Niby Boże Narodzenie to piękne święta, ale czasami ma się tego wszystkiego dość. Od wyciskających siódme poty przygotowań, po których góra bożonarodzeniowego jedzenia znika dopiero po Nowym Roku, aż do niezbyt lubianych członków rodziny. W takich chwilach najlepiej spakować się i spędzić święto Bożego Narodzenia nad morzem - tylko jak się z tego wytłumaczyć?

1. Potrzebuję odpoczynku, nie mam już na nic siły - argument w zasadzie nie do zbicia. Przygotowania związane z Bożym Narodzeniem to nieliche wyzwanie, które przy współczesnym tempie życia naprawdę potrafi dobić. A świąteczny wyjazd nad morze to nie tylko dobra dla zdrowia zmiana klimatu, ale też zdjęcie sobie (i bliskim) z głowy zdecydowanej większości bożonarodzeniowych obowiązków. W cenie pobytu zwyczajowo jest zawarta świąteczna kolacja, a czasami też takie atrakcje jak relaks w SPA.

2. Mamo, chcemy Ci dać bursztynowy prezent - matkom i mamusiom, tj. teściowym, najtrudniej pogodzić się z faktem, że nie wszyscy z rodziny będą w jednym miejscu na Boże Narodzenie. Próbą wybrnięcia z oskarżeń o samolubstwo może być obietnica przywiezienia prawdziwych bursztynów. Kawałki jantaru równie dobrze mogą posłużyć do własnoręcznie wykonanego naszyjnika, jak i bursztynowej nalewki o ponoć szerokich właściwościach leczniczych. A przecież zimowe sztormy na Bałtyku to idealny czas, aby poszukać “płonących kamyków”. Tylko nie próbuj wracać bez garści prawdziwych bursztynów - znalezionych lub kupionych.

3. Z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciach - święta Bożego Narodzenia to tradycyjnie rodzinne spotkanie w możliwie jak najszerszym gronie: dzieci, rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, ciotki, wujkowie, kuzynostwo… Trudno utrzymywać ze wszystkimi równie dobre relacje. No i nie ma się co czarować - na polskim wigilijnym stole wódka to bardziej norma niż wyjątek, a alkohol potrafi zaognić nawet dawno zapomniane swary. Po co komu bożonarodzeniowe awantury, jeśli wyjeżdżając nad morze tylko z najbliższymi można uniknąć iskrzących spotkań i miło odpocząć? Nie wspominając już o zestawie uwag będących w rzeczywistości (nie)zamierzonymi docinkami: “Kiedy weźmiesz ślub?”, “Dalej mieszkacie w tej klitce? Bo my kończymy budowę domu.”, “Znalazłbyś sobie porządną robotę.” itd. itp.

4. Z wybrzeża bliżej do Laponii, gdzie mieszka święty Mikołaj - as w rękawie i broń ostateczna, do użycia tylko wtedy, kiedy desperacja rośnie, a racjonalne pobudki okazały się nie do końca przekonywujące. Geografia to dziedzina ścisła, tu nie ma miejsca na dyskusje i różne interpretacje. Tym samym nie może być inaczej: sanie zaprzężone w renifery z północnej Finlandii lecą zdecydowanie krócej do takiego Rewala, Krynicy Morskiej czy Władysławowa niż w inne rejony kraju. A jak wiadomo wszystkim dzieciom, im dłuższe oczekiwanie na świąteczne prezenty, tym gorsze katusze funduje Boże Narodzenie.

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Nasi partnerzy